Ostatnie planowanie i marzenia dodały mi natchnienia do wyszywania.
Wczoraj wieczorem i dziś dłubałam sobie portret ślubny.

Szło mi nawet bardzo przyjemnie :)
Obecnie mam go tyle:

Jeszcze nie widać nic poza czarną plamą oraz biało-szarą ramką naokoło (która jak widać jest jeszcze nieskończona)

Jednak krzyżyków troszkę przybyło :)
7 komentarzy:
hola!
Podziwiam, to nie pierwszy twój portret przerabiany w programie, więc masz wprawę. Pamiętam, kiedy wyszywałaś swoją niebieską córeczkę, też byłam wierną fanką. :)
Będzie dobrze....a obrazek wyjdzie boski :)
Widzę prace posuwają się powolutku do przodu...już nie mogę się doczekać efektu końcowego...wytrwałości życzę, bo warto...
Też pamiętam niebieską córeczkę, chyba wszystkie Ci kibicowałyśmy. Tutaj na pewno efekt będzie cudowny. Obyś tylko przebrnęła przez mężowski garnitur i już będzie coś widać.
Pozdrawiam - porzeczkowa
Dwa zdjęcia "obrobiłam" na programie do krzyzykowania, ale jakoś nie mam odwagi się na nie targnąć. Czekam na dalsze odsłony.Pozdrawiam.
Przy tak duzym hafcie nic dziwnego,że wyłania się powoli. Ale ile będziesz miała z tego satysfakcji :)
Tez próbowała przerabiać zdjęcia ale jakos dziwnie mi wyszły i na razie porzuciłam myśl o wyszywaniu takiego portretu.
Prześlij komentarz