Moja biedna córcia zachorowała na szkarlatynę i to akurat tylko co przed Dniem Dziecka. Ominęły, więc ją wszystkie atrakcje przygotowane na tę okazję w przedszkolu. Z tego powodu trzeba było zorganizować dla niej jakieś ciekawe zajęcie w domku, by mały przedszkolak za bardzo się nie nudził :)
Już od jakiegoś czasu córcia prosiła mnie bym nauczyła ją wyszywać, jakoś jednak nie nadarzyła się okazja by razem usiąść przy kanwie, aż do tej pory. Korzystając z okazji wyciągnęłam więc kawałek kanwy, nitki, igłę i zaczęłam powoli wprowadzać córcie w tajniki krzyżykowania.
Najpierw próba bez tamborka:

Potem już profesjonalnie z :

Efekt końcowy :
duma córci i mamy

oraz dwa rządki pierwszych wykonanych samodzielnie krzyżyków:

Na więcej nie starczyło cierpliwości ;) ale jak na pierwszy raz to i tak niezły efekt :D
Jestem bardzo dumna ze swojej córci.
Już od jakiegoś czasu córcia prosiła mnie bym nauczyła ją wyszywać, jakoś jednak nie nadarzyła się okazja by razem usiąść przy kanwie, aż do tej pory. Korzystając z okazji wyciągnęłam więc kawałek kanwy, nitki, igłę i zaczęłam powoli wprowadzać córcie w tajniki krzyżykowania.
Najpierw próba bez tamborka:

Potem już profesjonalnie z :

Efekt końcowy :
duma córci i mamy

oraz dwa rządki pierwszych wykonanych samodzielnie krzyżyków:

Na więcej nie starczyło cierpliwości ;) ale jak na pierwszy raz to i tak niezły efekt :D
Jestem bardzo dumna ze swojej córci.
3 komentarze:
Śliczna mała hafciareczka Ci rośnie :-)
Gratulacje dla córci za pierwsze udane rządki krzyżyków!
Brawa dla Córy :) Rośnie kolejny talent.
śliczności. jeszcze trochę i przegoni mamę
Ela
Prześlij komentarz